Thursday, October 11, 2007

Holender

Ach w Londynie, prosze Panstwa to jest fantastycznie. Jak juz sie ogarnie sprawe mieszkaniowa, jak juz sie buty wysuszy i telefon od londynskiego deszczu przyslowiowego to juz jest bonanza. A szczegolnie bonanza jest jak sie zlapie za piete holendra.Zlapalem Ci ja holendra co to zarabia bajonskie sumy programujac fabryki, biura i organizacje typu wszelkiego. Holender wlasciwie, taka mnie teraz mysl naszla, jest najlepszym mozliwym kompromisem cech ludzkich. No bo to taki niemiec, ale nie do konca niemiecki, luz lekko wlaczony, ale tam w zakamarku swiadomosci zawsze ta niemiecka porzadnosc. Nawet jezyk niemiecki, ale taki egzotyczniejszy jakby. Francuz to wiadomo - fleja, wino by zlopal i robil pfff! co chwile ustami i tylko by siedzial, w dal patrzyl, fajke palil skrecona i pierdolil. Hiszpan czy Portugalczyk to te czarne kudly wszedzie za soba zostawiaja. Sprzatac trzeba. Australijczyk ma w dupie. Angoli to nie znam - ale jak poznam to nie omieszkam, Iroli pomine chwilowo z racji mego do nich bardzo osobistego stosunku. Polakowi to sie juz wschodnia fantazja wlacza czasami co jest zupelnie niewskazane w sytuacjach mieszkaniowych i koniecznosci niewykradania sobie produktow zywnosciowych na przyklad lub plynu do naczyn. O wlaczaniu sie "niesmiertelnosci", "szwarcenegera" czy "ichujmizrobia" po poloweczce nie wspomne. No wiec holendra zlapalem. Holender w swoim holenderskim miescie jezdzi Lotusem na holenderskich tablicach. Rodzina dziana. Sam dziany. Bedzie placil wiekszosc za mieszkanie a mieszkal w mniejszosci. Taki jest ten Holender. Blogoslawiony niech bedzie narod Holenderski!

No comments: