Saturday, April 30, 2011

Sie patrzy..

Patrzy sie na mnie swinia ze stolu. Ona juz wie. Ona juz podejrzewa wszystko. Tesknym wzrokiem na mnie lypie bo w kosciach juz widzi (swinie tak maja) jak ja niose jutro i w lokalnym supermarkecie jej netrznosci wypruwam. Rytualnie. Caly bilon mi odda, franca jedna a potem idzie do kartonu na rok i tyle miala z zycia. Tak sobie mogla chociaz popatrzec na ta plastikowa papuge na drzewie, na te czarne koty co sobie robia zawody w skakaniu przez plot i w "kto wskoczy na wiate". Na samoloty na heathrow lecace. A teraz to se zobaczy trojplaszczowy karton od srodka. po ciemku.

Przeprowadzka w toku. Ach znudzily mi sie krotkodystansowe. Morze irlandzkie to byl za slaby hardkor wiec teraz zmieniamy kontynent! A jak! Ja, osiem pudelek, z trojplaszczowej tektury i zestaw bebnow z brzozy. Jak mi tam nie bedzie dobrze to sobie strzele z takiej dwururki z jaka biegam po radzieckiej bazie ratujac swiat od nuklearnej zaglady. W call of duty. Albo moze do Australii nastepnym razem? jak szalec...?

Tuesday, April 27, 2010

pani z metra cieta

Wycialem pania z metra. Pani siadla na foteliku, wyciagnela sprzet i zaczela sie malowac. Umalowala sie, schowala sprzet do kieszonki, podrzucila deskorolke i z naburmuszona mina wysiadla na stacji picadilly circus.

Thursday, December 13, 2007

ostry dyzur

W poczekalni A&E szpitala Charing Cross niedlugo dostane przydzielone miejsce z wygrawerowana tabliczka. Na tabliczce bedzie moje imie i nazwisko wraz z poprawna wymowa dla anglojezycznych w kwadratowym nawiasie.

Szczerze mowiac, tego sie wlasnie spodziewam, bo spedzam tam ostatnio pol zycia.

Pewnego dnia na przyklad budze sie i nieopatrznie spogladam w lustro. I juz jakas czesc mojego umyslu rejestruje ze cos jest nie tak. Patrze jeszcze raz i nabieram pewnosci. Ktos mnie w nocy podmienil. To nie jestem ja - przynajmniej twarz nie moja.
Otoz zamiast mnie patrze na dzikiego zwierza z cienkimi szparkami zamiast oczu, z ustami, ktore bardziej przypominaja ksztaltem i wielkoscia swinski ryj... wlosy mi i temu tam z lustra rosna mniej wiecej w tym samym miejscu. Tyle podobienstw.

No to co sie bede namyslal dlugo: Charing Cross Hospital! tylko zeby mi uwierzyli ze on z lustra i ja z paszportu to ta sama osoba.

Saturday, December 1, 2007

sluzba zdrowia

No i co.
Chory kurwa jestem. Pierwszy raz od nie wiem kiedy- karbke sobie chyba postawie jakas na czyms, zeby ta cudowna date zapamietac. Bylem dzisiaj w szpitalu, ktory mnie zaskoczyl pozytywnie, bo sie spodziewalem obryzganej krwia rzezni jak z wroclawia. Jak z ostrego dyzuru na Traugutta, gdzie mojemu koledze w pierwszej klasie tak fajnie zlozyli noge ze jak go widzialem na maturze to dalej byl w gipise.
A tu przyjmuje mnie pani najpierw jedna - mila - zatroskana - po co pan tu przyszedl wlasciwie... Takie pytanie mi zadala! To ja sobie pomyslalem ze moze jej powiem, ze ksiazke oddac, albo gdzie sa tutaj mrozonki? To by mnie wtedy przynajmniej na wozeczek wzieli i przypieli paskiem. No ale tak to mowie w tych wszystkich filmach co ze soba rezyseruje w wolnych chwilach a zycie swoje. Jak sie pan nazywa? No i tlumacz jej. Tak. Tak wlasnie. Mrzrwzrw.... hehe. Bardzo smieszne. To pan poczeka na lekaza.
Australijska pielegniarka plci meskiej w niebieskim kitlu wsadzila mi termometr pod jezyk, cisnienie mi zmierzyla i mrugnela okiem i bylem juz z kloszardem jakims o nagich stopach na jednej lawce w oczekiwaniu na postac glowna tego wieczoru: lekarza.
No i jest! przyjmuje mnie! gej, wypachniony, wyfiokowany, w humorze doskonalym mimo godziny poznej i sobotniej, w okularkach CK i w sweterku rozowym czy co tam teraz jest na topie - juz nie wiem - bez, no i sie usmiecha i zagaduje i chyba mu sie podobalem w goralskim swetrze i nieogolony od tygodnia i walacy czosnkiem (za ktory przeprosilem).
Przepisal mi antybiotyk, antybiotyk nabylem, wszedzie wozil mnie niby-taksowkarz, bo nieoznakowany i w ogole taki ciemny w ciemnym samochodzie, mrukowaty taki. Pewnie namierzali z kolegami gang dealerow i on ten kurs wzial tak dla zabawy, bo juz mu sie stac nie chcialo na parkingu.. Skasowal mnie za twarz potem, bo najpierw sie obrocil, popatrzyl na mnie dlugo i wnikliwie i zaordynowal jak troskliwy (kurde!) lekarz wlasnie: 16 funtow. No to co ja sie bede z panem doktorem spieral. Gdzie tu klameczka? aha. Dziekuje. Dobrej nocy.

I tyle bylo tych moich przygod sobotnionocnych. Goraczka sobotniej nocy. No jak ulal!
Dodam ze nic z tego nie mialoby miejsca gdyby nie fakt ze na wizyte u lekarza nie czekalo sie tutaj tydzien. Powiem szczerze, ze nie wiem jak jest w polsce ale w tydzien to mozna przeciez pasc!
...i tym optymistycznym akcentem...

Thursday, October 11, 2007

Szklane oko

Ide ulica i sie rozgladam. Juz po tym mnie mozna poznac chociazby, bo nikt inny sie nigdzie nie patrzy. Londynczyk ma juz te place, plakaty i szyldy wypatrzone, wytarte spojrzeniem, wyheblowane galkami ocznymi. Pewnie mu sie juz te napisy czarno-biale wydaja. Londynczyk patrzy przed siebie prosto i sztywno. Stoje na przeciwko takiego Londynczyka i juz mi sie wydaje, ze on to na mnie patrzy, bo wzroku nie odwaraca. To ja juz sie szykuje w srodku, w srodku sie spinam, ze gadula jakas bedzie, oko przysposabiam do oka tego puszczenia a tutaj... swiatlo sie zielone zapala i sie okazuje, ze Londynczyk to nie na mnie patrzyl a 3 centymetry na lewo ode mnie na jakis wyimaginowany punkt w przestrzeyni, jakas kurzu drobine co pewnie mi kolo glowy latala albo w ogole sie na nic nie patrzyl tylko ma tak juz na stale - wzrok wbity w przestrzen 10 metrow przed soba. Oko szklane, nieruchome. Moze od tego heblowania nieruchome. A Do mnie wszystko krzyczy. Sklep, bank, kwiaciarnia. Wszystko inne, wszystko nowe, wszystko nieznane. Inna planeta.

Potok

Potok.No. Na maksa sie jakos przyzwyczaic nie moge. Tyle tych ludzi. Tyle! Kurwa mac tyle, ze sie w pale nie mieszcza. W niczym sie nie mieszcza w ogole. Wyglada jakby nie miescili sie w domach, w living roomach, przepelniaja sypialnie, metro przepelniaja, wysypuja sie z autobusow i taksowek i plyna, plyna. sciek ludzki przeplywa po ulicach. Sciek pachnacy, wyprasowany, sciek uporzadkowany z powazna, profesjonalna mina na twarzy. Sciek zogranizowany.Siedza dookola mnie, kazdy patrzy na swoj monitor. Kazdy podlaczony do dzwieku i obrazu swojego i nic go dookola nie obchodzi. Kazdy z programem w mozgu wyrytym, efektywny i sprezony. Zaprogramowany i uruchomiony. Sen 8 godzin, praca 8 godzin, dojazd 2 godziny, rozrywka 2 godziny, jedzenie i telewizor 4 godziny. Plan pracy, plan wydatkow, plan zycia. Tak to widzi z boku polakoirolzbuszu.

Hipotetycznie.

Mysle jednak, zeby tego mojego Holendra troche jednak naciac. Ze wschodu mi wiatr powial, dziennik telewizyjny se obejrzalem w moim leju i ta fantazja ulanska mi sie wlaczyla. Pomieszkam ci ja z nim troszke, ale potem to sie gdzie indziej przeprowadze. Kogos innego mu zalatwie do tego wypasu a sam sie zdegraduje troszke. Moze niekoniecznie do leja, ale do bedsitu jakiegos? Moze...Tak sobie mysle po tym jak to otworzylem czarny notesik a w nim za i przeciw, wplywy i wyplywy pieniezne. No i mi wyszlo, ze z moim mega-wypasem to se moge pojsc na piwo raz w miesiacu ale tylko wtedy jak sobie kielbasy nie kupie w jednym z miesiaca tygodniu. Przesadzam rzecz jasna, bo lubie, ale sytuacja jest wrecz groteskowa: zarabiam tyle w miesiac co nauczycielka w polsce przez rok a stac mnie na niewiele wiecej. A taka nauczycielka to sobie moze pomyslec na przyklad o dzieciach, o mezu i rodzinie a ja to sie moge w dupe w tej gestii pocalowac i to bez przyjemnosci zadnej, bo w finansowej pale mi sie taka sytuacja tutaj nie miesci. To wszystko majac fach dobry, place godziwa i bialy kolnierzyk na szyi. Taka hipotetyczna zupelnie nauczycielka ma prosze panstwa rowniez hipotetyczna matke dwa bloki obok i moze sie najesc hipotetycznego rosolu w hipotetyczna niedziele z ta matka swoja. A jej siostra to jest po farmacji i ja nawet do kina wezmie od czasu do czasu. I se pogadaja. Nie przez telefon tylko z herrrrrbata w dloni. A ja nie. Ja musze przez telefon i drogo. Ale nie wroce jeszcze. Jeszcze posiedze i odbebnie. Doslownie.